wtorek, 9 października 2012

1.

Podziwiam osoby zorganizowane, które wykorzystują weekend do przygotowania się na nadchodzący tydzień. Ja poświęcam ten czas samej sobie; piątek, sobotę, niedzielę spędzam na beztroskim wypoczynku. Kiedyś trzeba, a już chyba lepszej okazji nie będzie. Po egzaminach gimnazjalnych, przed maturą, teraz pora ustanowić nowe priorytety :) Pośpiech mnie przeraża, żyjemy wielkimi wydarzeniami, zamiast docenić zwykłe patrzenie się na chmury, czy kolorowe lampki świąteczne, powieszone w oknie na Walentynki.



Spotkałam dzisiaj, po dziewięciu latach, najlepszą znajomą z przedszkola ; o Zaczęłyśmy wspominać pewne fakty, nie mogę się nadziwić, że minęło już tyle czasu. Tracę bezcenne momenty, które nigdy nie wrócą. Chyba najpiękniejszym okresem była dla mnie pierwsza gimnazjum, kiedy w wycieniowanych włosach, bluzce Daddy's girl z New Yorkera, bez makijażu, wychodziłam z Moniką i psami na górkę, zaśmiewając się godzinami.




W szkole coraz lepiej, dostałam 5+ (jakby piątka to było za mało ;d) z pierwszej rozprawki u najbardziej wymagającego  nauczyciela :) 5 z dyktanda, 4+ z pytania nieco obniża mi średnią : d kocham mieć po 140 słówek zadawanych z dnia na dzień na angielski, czytać w 2 dni Iliadę, nauczycieli, którzy pytają na każdej lekcji <3 rozluźnieniem jest dla mnie jedynie fizyka, mam z profesorem podobny DOWCIP : >

:* J.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz